Buziaki

Buziaki

Zanim rano rozejdziemy się do pracy, szkoły, przedszkola, zanim wieczorem wyjdziemy do sklepu, kina, na spotkanie – obowiązkowo każdy z nas dostaje całusy. Mocne przytulenie przed salą przedszkolną, buziak przed szkołą, pocałunek na parkingu. Rodzice ze sobą, rodzice z dziećmi, dzieci ze sobą. To potrzebne, to jak życzenie sobie wszystkiego dobrego, przekazanie mocy, wiadomość – jesteś dla mnie ważny/ważna, kocham cię. Niby nic wielkiego, ale dla mnie jest to sprawa bardzo istotna. Dlatego, że przecież nie wiem, kiedy się zobaczymy po raz kolejny. Bo niby oczywistym jest, że po południu, wieczorem czy rano, ale przecież, ale może, jakaś wielka ciężarówka przewróci się na moje małe auto, może jakiś głupek w suwie staranuje bok mężowskiego kombi, jakaś pijana baba wepchnie się na chodnik pełen maszerujących przedszkolaków, piorun spadnie na grupkę drugoklasistów stojących przed szkołą i o zgrozo, nie zobaczymy się nigdy. Wiem, że to mało prawdopodobne, ale nic nie zrobię, tak mam, jestem przekonana, że szczęście trzeba doceniać codziennie, bo bywa kruche, karma is a bitch, nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji. Dlatego cierpię, kiedy rozstajemy się pokłóceni lub obrażeni. Wtedy wypadki wydają mi się bardziej prawdopodobne. Dlatego też czasami, kiedy wysyłam mężowi sms-a z listą zakupów, to chwilę później myślę – o nie, a jeśli to są moje ostatnie słowa? No jak tak – ser, mało, chleb, jabłka? I wtedy szybko wysyłam następnego – czekamy na ciebie, uściski.

Zdjęcie Joel Herzog/Unsplash

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *