O stawianiu granic

O stawianiu granic

Wyobraź sobie, że zaczynasz nową pracę. Być może jest to twoje pierwsze zatrudnienie po szkole czy studiach, a może się przekwalifikowałaś i dostałaś posadę w nowej firmie. Otwierasz maila lub odbierasz telefon i dowiadujesz się że jesteś przyjęta. Czujesz radość, podekscytowanie, ale też lęk – czy sobie poradzisz z nowymi obowiązkami, czy się sprawdzisz, czy odnajdziesz się w zespole? Pytasz o której masz się pojawić i dowiadujesz się, że wszystko jedno, firma stawia na samodzielność pracownika. Fajnie, wysypiasz się i dnia następnego zjawiasz się na miejscu. Nikt cię nie wita, nikt nie wprowadza w nowe obowiązki, nawet nie wiesz które miejsce pracy jest twoje, a przypadkowo zagadnięta osoba, macha ręką i mówi – wybierz coś sobie. Idziesz do szefa, pytasz o zadania do wykonania, a szef na to, że nie chce tłumić twojej inwencji i bogatej osobowości, nie może ci nic narzucić. Szukasz kogoś bardziej doświadczonego i prosisz aby ci pomógł wdrożyć się w obowiązki, ale nikt nie chce się tym zająć. Wszyscy pełni empatii odpowiadają, że rozumieją twoją niepewność i frustrację, zawsze będą obok, ale nie chcą ingerować w twój naturalny proces rozwoju zawodowego. Starasz się zorientować w sytuacji, patrzysz co robią inni, szukasz jakichś firmowych dokumentów, próbujesz się dowiedzieć kiedy są zebrania zespołu. Ale trudno się w czymkolwiek zorientować. Mijają dni i tygodnie sytuacja się nie zmienia, nie wiesz czy to co robisz jest dobre, nie wiesz czy w ogóle ma sens, nie dostajesz informacji zwrotnej. Przychodzisz o której chcesz, wychodzisz o której chcesz. Aż nagle po firmie leci wieść – ktoś kupił przedsiębiorstwo, na początku czeka was ocena okresowa. Co czujesz?

To trochę długi wstęp, ale chciałam zobrazować jak może czuć się dziecko w domu, w którym nie ma wytyczonych granic. Bez naszej pomocy, skąd ma wiedzieć jakie zachowania są akceptowalne, a jakie nie? Szuka wskazówek, testuje, sprawdza – co zrobi mama jeśli rzucę talerz na podłogę? Co zrobi brat jeśli go ugryzę? Dziecko nie urodziło się z wiedzą o tym jak ma się zachowywać wobec innych i świata. Nie bójmy się pokazywać dziecku granic, jeśli tego nie zrobimy nasz maluch będzie miał problem z funkcjonowaniem w miejscu w którym reguły są ustalone – żłobku, przedszkolu, szkole. Tak, to trudne bo wiąże się z wartościami rodzica i przekonaniami wyniesionymi jeszcze z dzieciństwa. Tak to bardzo trudne, bo tylko szanując granice dziecka nauczymy je szanować granice innych. To trudne także dlatego, że zewsząd bombardują nas „dobre rady” o tym jak dziecko powinno się zachowywać, na co mu pozwalać, a na co nie. Dlatego nie powiem ci, jakie powinnaś stawiać granice swojemu dziecku, bo uważam, że każdy powinien sam przemyśleć tą kwestię. Ale mam kilka wskazówek, które mogą ci pomóc.

  • Fizyczna granica – to oczywiste – nie stosujemy wobec dzieci przemocy (tak, klaps to też przemoc!) – nie pozwalamy dzieciom bić, szczypać, gryźć.

  • Bezpieczeństwo – to mniej oczywiste. Wiadomo że nie można wybiegać na ulicę, wkładać widelca do kontaktu, dotykać żelazka. Ale dalej zaczynają się schody – czy jeśli moje dziecko wdrapie się na stół i skoczy, to coś mu się stanie? Czy jeśli nie założy zimą czapki to się przeziębi, a może mu pozwolić, poczekać aż zmarznie i samo o nią poprosi? Kiedy dziecko może samo wrócić ze szkoły? Tutaj trzeba się zmierzyć z własnymi lękami. I rzetelnie ocenić sprawność i samodzielność dziecka.

  • Granice osobistej wolności – to jest zdecydowanie nieoczywiste. Bo chodzi o to, aby nie tłamsić dziecięcej niezależności i godności, a jednocześnie pokazać mu, że my i inni ludzie, także mają prawo do takiego traktowania. Czy jeśli dziecko przeszkadza mi w ważnej pracy, to czy mogę mu powiedzieć, że pobawimy się za 5 minut i pokazać na zegarku kiedy to będzie, czy to jest zaniedbanie? Czy jeśli mówi, że nie chce jeść obiadu, to zaproponować mu coś innego, czy poczekać aż zgłodnieje? Czy dziecko może sobie wybrać ubranie, nawet jeśli chce chodzić w stroju kąpielowym? Co jeśli nie chce spać mimo późnej pory?

Dlatego zastanów się, co jest dla ciebie istotne? Co czujesz kiedy dziecko  ci się sprzeciwia? Czy narusza jakieś ważne dla ciebie wartości? Jak się czujesz, kiedy zamiast jeść obiad, zgadzasz się na wspólną zabawę? Kiedy pozwalasz dziecku na kolejne 5 i kolejne 5 minut na placu zabaw, które z tych 5 minut jest dla ciebie akceptowalne, a po którym czujesz złość i bezradność? Dlaczego chcesz aby dziecko zachowywało się tak, a nie inaczej? Skup się na rzeczach istotnych, bo czy naprawdę będzie ci się chciało egzekwować przestrzeganie zasad dotyczących drobiazgów?

I najważniejsze – czy są rzeczy, które możesz odpuścić, bo tak naprawdę chodzi o oczekiwania innych? Kiedyś na prowadzonym przeze mnie warsztacie jedna Mama (jeśli to czytasz pozdrawiam Cię serdecznie :)) opowiadała o sytuacji, w której jej dwuletnia córka urządziła scenę histerii w pizzerii. Pomogło jej takie pytanie. Czy mi zależy na tym, aby ci wszyscy ludzie się na mnie nie gapili, czy chodzi mi o to aby pomóc mojemu dziecku?

Zdjęcie: Syd Wachs/Unsplash

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *