O dziecięcej przyjaźni – część druga

O dziecięcej przyjaźni – część druga

W zeszłym tygodniu zapytałam moje dzieci o przyjaźń. Jak mogliście przeczytać, już przedszkolak, rozumie niezwykły charakter tej relacji tutaj. Myślę, że warto podejść z szacunkiem do pierwszych pozarodzinnych związków naszych dzieci. Docenić, ale nie „przesadzić” – nie ingerować w wybór tego z kim dziecko się bawi, nie starać się na siłę rozwiązywać konfliktów między dziećmi z pomocą innych rodziców, zaakceptować ilość i jakość dziecięcych znajomości. Są dzieci bardzo ekstrawertyczne, innym wystarcza jeden, dwóch najbliższych przyjaciół. Nie ma żadnej normy ilu bliskich kolegów powinno mieć dziecko w danym wieku.

Na początku trochę teorii.

Podręcznik do psychologii rozwojowej* podaje, że pierwsze przyjaźnie charakteryzuje:

  • Tymczasowość – to kim jest najlepszy przyjaciel bardzo szybko się zmienia.

  • Egocentryzm – dziecku trudno jest przyjąć perspektywę partnera w zabawie, czy podczas konfliktu.

  • Skupienie na atrybutach zewnętrznych – przyjacielem może zostać po prostu ktoś, kto ma koszulki z ulubionym bohaterem, lub najfajniejszą kolekcję kart, które akurat zbiera pół przedszkola.

W wieku szkolnym przyjaźnie rozwijają się – relacje są budowane na wzajemnej życzliwości i lojalności, dzieci mają potrzebę dzielenia się, rozmów, spędzania razem czasu po szkole. Szczególnie zaś istotna przyjaźń jest w życiu nastolatków – bardzo intensywna, opierająca się nie tylko na wspólnych zainteresowaniach ale też na swoistym „pokrewieństwa dusz”, „nadawaniu na wspólnej fali”, wzajemnym zrozumieniu bez słów. Można oczywiście polemizować z podręcznikiem, bo z doświadczenia wiem, że przedszkolaki potrafią docenić czyjeś cechy charakteru, lub przyjąć perspektywę rówieśnika. Ale myślę, że te dyskusje nie są potrzebne. Ważne aby sobie uświadomić, że nie jest istotne czy nasze dziecko ma lat pięć czy piętnaście – przyjaciel to ktoś bardzo bliski. Często to najważniejsza osoba w przedszkolu czy szkole, w której dziecko spędza większą część dnia. Kontakty, które dzieci nawiązują poza rodziną, uczą je społecznego funkcjonowania: asertywności, komunikowania się, rozwiązywania konfliktów, panowania nad emocjami, kompromisu. Uczą także dbania o relację, przygotowując do bliskich związków miłosnych w dorosłości.

Co może zrobić rodzic, aby pomóc dziecku nawiązywać przyjaźnie?

  • Tworzyć okazję do zawierania znajomości – place zabaw, podwórko, spotkania z innymi rodzicami, przedszkole, szkoła, zajęcia dodatkowe, szkolna świetlica. Inicjować celebrowanie z rówieśnikami urodzin, zgadzać się aby nasze dzieci odwiedzały kolegów i zapraszać ich do siebie.
  • Pokazywać perspektywę drugiego. Jak myślisz, dlaczego on/ona się tak zachował/a? Co byś Ty zrobił/a na jego/jej miejscu? Jakbyś się czuł/a gdyby?
  • Jak to powiedział mój syn starszy – nie wtrącać się. Większość konfliktów, dzieci potrafią sprawnie rozwiązać między sobą, bez ingerencji dorosłych. Reagować tylko, kiedy dziecko zwraca się do nas o pomoc, albo widzimy że jest nieszczęśliwe z powodu relacji z rówieśnikami.

Na co zwrócić uwagę?

  • Jeśli widzimy, że nasze dziecko nie chce się w ogóle bawić z innymi, nie utrzymuje kontaktu wzrokowego, nie reaguje na zaproszenie do zabawy.
  • Akceptuje tylko określony rodzaj zabawy, powtarzalne czynności, sprawia wrażenie, że żyje we własnym świecie.
  • Jest na ogół agresywne wobec rówieśników, lub zachowuje się jakby się ich bało/wstydziło.
  • Jeśli widzimy, że nasze dziecko jest poza grupą – bawi się wyłącznie samo, jest odrzucane przez klasę – nikt nie chce z nim chodzić w parze, nie jest wybierane do drużyny, nie ma z kim siedzieć w ławce.
  • Jeśli nasze dziecko wykazuje dużo cech niepożądanych w życiu społecznym – stara się innymi ciągle rządzić, wszelkie konflikty rozwiązuje przemocą, jest egoistyczne, przekonane że jest lepsze od rówieśników i zasługuje na specjalne traktowanie.

W każdym z tych przypadków warto porozmawiać z nauczycielką czy wychowawczynią, mądrą doświadczoną mamą, pedagogiem, psychologiem. Niekoniecznie z wszystkimi i w tej kolejności. Rozmawiać z dzieckiem. I przygotować się na to, że najlepszy specjalista nie pomoże, jeśli nie będziemy chcieli nic zmienić w naszym rodzinnym życiu.

* Psychologia rozwoju człowieka, Barbara Harwas-Napierała, Janusz Trempała, Warszawa 200

Zdjęcie: Abigail Keenan/Unsplash

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *