Czego boją się dzieci

Czego boją się dzieci

Lęk ma funkcję adaptacyjną

Kiedy nasi prapraprzodkowie wędrowali w poszukiwaniu pożywienia i sprzyjającego klimatu, dzieci które się nie bały i nie sygnalizowały tego płaczem, ryzykowały utratę życia. Mogły zginąć pozostawione samotnie, ukąszone przez czającego się w ciemności węża, rozszarpane przez zakradającego się nocą dzikiego kota. Wzrastająca z wiekiem dziecka świadomość, pomagała lepiej poradzić sobie z rzeczywistością, ale nie uśmierzała lęków związanych z funkcjonowaniem społecznym. Odstawanie od grupy, a w końcu wykluczenie oznaczało śmierć – przy pomocy prymitywnych narzędzi trudno samotnie zapolować, obronić się i ogrzać.

Każdy wiek ma swoje niepokoje

Niemowlęta w pierwszym półroczu życia najczęściej boją się nagłych, niespodziewanych bodźców, głośnych lub wysokich dźwięków, ostrego światła, nagłego odłożenia do łóżeczka plecami do podłoża. Starsze niemowlęta odczuwają lęk separacyjny, związany z nieobecnością opiekunów. Typowy obrazek z tego okresu, to raczkujący szkrab czekający przed drzwiami łazienki, albo czatujący przed wanną, na wypadek gdyby mama, lub tata postanowili zwiać odpływową rurą. Między drugim, a czwartym rokiem życia bardzo intensywnie rozwija się wyobraźnia i inne funkcje poznawcze – dzieci w tym wieku mogą bać się potworów, cieni, czarnego koloru, ciemności i samotnego zasypiania. Wraz z rozwojem perspektywy czasowej i zwiększeniem wiedzy o świecie, zmienia się charakter lęków. Starszy przedszkolak może bać się śmierci, katastrof naturalnych takich jak powodzie, trzęsienia ziemi. Niepokoi go możliwy koniec świata. Przedszkolak może cierpieć również na różne łagodne fobie – przed owadami, zastrzykami, lekarzem – które zwykle mijają lub dają się opanować w wieku 7-8 lat. W wieku szkolnym, między ósmym a jedenastym rokiem życia dominuje lęk przed oceną, publiczną wypowiedzią, byciem gorszym od rówieśników podczas rywalizacji. Dla nastolatków typowy jest lęk przed samotnością, brakiem przyjaciół, byciem odrzuconym przez grupę.

Oswoić nieznane

„No czego się tak boisz, nie ma się czego bać, taki duży chłopiec, a taki strachliwy. Taka duża dziewczynka, a tak się boi, bądź dzielny/a.” Dziecięce lęki wydają nam się irracjonalne. Jednak, z perspektywy dziecka nasze niepokoje także nie mają sensu, są zbyt abstrakcyjne – czy uda się spłacić kredyt, gdzie zaparkuję jak pojadę do centrum miasta, oby wakacje były słoneczne (tak jakby w deszczu nie dało się świetnie bawić). A gdy dzielimy się lękiem przed niespłaconą hipoteką, na pewno nie chcielibyśmy usłyszeć – no czego się tak boisz, taki dorosły człowiek, a taki strachliwy. W kontakcie z dzieckiem, tak samo jak z dorosłym, warto uzbroić się cierpliwość, empatię, wyrozumiałość. Powoli i delikatnie pomagać radzić sobie z niepokojem. Pozwolić dziecku opowiedzieć o lęku, otoczyć troską. Nie unikać tego co straszy, ale pokazać, że możliwe jest poradzenie sobie z lękiem. Można razem nakrzyczeć na potwory spod łóżka, wyobrażać sobie przed snem słoneczny ogródek, zaprosić do pokoju kosmicznego misia-obrońcę, porozmawiać o tym jak trzeba się zachowywać w czasie powodzi, przećwiczyć scenkę zapraszania koleżanki na lody, pokazać że wierszyk można wyrecytować najpierw przed ciocią, potem przed sąsiadami, a w końcu na środku klasy.

Kiedy do specjalisty?

Jeśli mijają miesiące, a lęk nie mija, dotyczy obszaru nieadekwatnego do wieku dziecka, albo wiąże się z objawami somatycznymi – bólami brzucha, wymiotami, biegunką – warto skorzystać z pomocy specjalisty. Niepokoić rodziców powinien także przedłużający się lęk społeczny, który uniemożliwia dziecku funkcjonowanie w szkole lub przedszkolu, objawiający się wstydem, zakłopotaniem, brakiem kontaktu z rówieśnikami i odpowiadaniem na ten kontakt wycofaniem lub agresją. Jeśli nasze dziecko doświadczyło traumatycznego wydarzenia – jego życie lub życie jego bliskich było zagrożone – wówczas może cierpieć na zespół stresu pourazowego, objawiający się problemami ze snem, żywymi, niechcianymi wspomnieniami tzw. flashback, unikaniem rozmów o wydarzeniu i miejsc/sytuacji się z nim kojarzącymi. To rodzice znają swoje dziecko najlepiej, dlatego sami mogą ocenić czy lęk dezorganizuje życie dziecka oraz rodziny i przeszkadza w codziennym funkcjonowaniu, czy wystarczy terapeutyczna bajka, mocne przytulenie i wyszeptanie – jestem tutaj z tobą.

Pisząc post korzystałam z artykułu „Zaburzenia lękowe u dzieci” autorstwa Jagody Sikory zamieszczonym w czasopiśmie Psychologia w praktyce, nr 1/2017.

Zdjęcie: Emma Frances Logan Barker/Unsplash

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *