Wychować i nie zwariować

Wychować i nie zwariować

Czasami myślisz, że zwariujesz. Być może wtedy, kiedy każde z Twoich dzieci potrzebuje czegoś innego i to teraz, natychmiast, daj mamo, chodź mamo, nie mamo, mamooo!!! Albo wtedy kiedy niemowlęcy płacz trwa kolejną godzinę, mdleją ci ręce, pęka głowa i już nie masz pomysłu co zrobić aby przerwać to wielkie, ogólne cierpienie – dziecka, Twoje, partnera i zapewne też sąsiadów. Kiedy kolejny tydzień kursujesz między lekarzami, przychodniami, aptekami, ścierasz wymioty, odsysasz gile, inhalujesz i oklepujesz, bo wirus goni bakterię, a bakteria wirusa. Kiedy udało Ci się wyjść z domu, ale żeby nie było, że tylko dla swojej przyjemności, to robisz tygodniowe zakupy spożywcze, różowe spinki do włosów, opaskę ze świnką Peppą, autko, dinozaura, zeszyt w linie. Wtedy gdy, patrzysz w lustro i widzisz szare cienie pod oczami, pierwsze zmarszczki, kompletny brak fryzury. Masz na pewno setki takich sytuacji, w których myślisz – nie dam rady, zwariuję, normalnie oszaleję. Wiem o tym z doświadczenia.

To minie. Nic nie trwa wiecznie. Nieprzespane noce, zafajdane pieluchy, głośne nie, na każde Twoje tak, lęk separacyjny, bezradność, bycie niejadkiem. To wszystko się skończy. I ta świadomość pozwala wziąć głęboki oddech, wytrzymać zmęczenie, dać przepłynąć negatywnym emocjom. Zapytaj swojej mamy. Ja zapytałam – pochodzę z wielodzietnej rodziny. Musiałam się dowiedzieć jakim cudem moja mama sprawiła, że wszyscy żyjemy, a ona również cieszy się dobrym zdrowiem fizycznym i psychicznym. Odpowiedziała, że czasami była tak zmęczona, że nie dawała rady, wtedy kładła się na godzinę lub dwie, a potem wstawała i pracowała dalej. Wszystko minęło. Dziękuję mamo.

Kiedy jest naprawdę źle, jesteś przemęczona, czy chora i nie możesz liczyć na wsparcie innych, przestaw się na plan minimum, rób tylko to co konieczne. Dla mnie to opcja – przeżyć – wtedy nie sprzątam, nie składam prania, nie piekę, gotuję jak najprościej. Ważne jest wtedy wspólne jedzenie posiłków, nie krzyczenie na dzieci, zaspokajanie ich potrzeby bliskości. Kiedy czujesz, że zwariujesz, pomyśl o tym, co dla Ciebie jest naprawdę istotne. To może dziwne w świecie oszalałej konsumpcji, ale na ogół okazuje się, że jest to bardzo niewiele spraw.

Przechowuj we wspomnieniach dobre chwile. Te w których, na widok dziecka robi Ci się w środku miękko i ciepło. Kiedy dostajesz miłość i radość. Kiedy czujesz pełnię życia. Odkrywasz jak wiele masz w sobie siły i cierpliwości. To może być moment porodu, pierwszy uśmiech czy słowo, rodzinna uroczystość, wakacje. Świadomie kolekcjonuj chwile beztroskiej radości, zabawy, współpracy, fajnych rozmów, dobrego bycia razem. I wracaj do nich.

Pielęgnuj wdzięczność. To że urodziliśmy się na tej półkuli, już jest sporym fartem. Żyjesz w demokratycznym kraju, nieogarniętym wojną czy klęską głodu. Twoja rodzina jest bezpieczna, ma co jeść, pić, dach nad głową. Oczywiste rzeczy najtrudniej zauważyć. Codziennie zdarzają się sytuacje, w których możemy być wdzięczni – sobie, innym, światu, losowi.

Pilnuj granic swojego prywatnego świata. Są takie rzeczy, które możesz robić zupełnie sama i tylko dla siebie. Naprawdę. Piętnaście minut z książką, przerwa na kawę, wyjście z koleżanką, pogapienie się przez okno. Twoje – nie, nie chcę, czuję, pragnę, potrzebuję, jest ważne. Równie ważne dla Ciebie, jak dla dziecka. Jeśli ma wyrosnąć na empatycznego człowieka, musi trenować branie pod uwagę cudzych uczuć, potrzeb i granic.

Odpuść sobie i innym. Nie ma idealnych rodziców, są tylko wystarczająco dobrzy. Każdy popełnia jakieś błędy wychowawcze i życiowe. Bez sensu porównywać się i licytować z innymi rodzicami. Jeśli nie potrafisz inaczej, odpuść fora i facebookowe grupy dla rodziców. Przypomnij sobie, co dla Ciebie jest naprawdę ważne w życiu. Tylko Ty możesz przekazać to swojemu dziecku. Nikt inny. To wyjątkowa misja.

Zdjęcie: Erik Jan Leusink/Unsplash

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *