Grzeczne dziecko

Grzeczne dziecko

Kiedy obserwuję dzieci w przedszkolu zwracam szczególną uwagę na te spokojne i „grzeczne”. Te które siedzą same i budują z klocków. Ciche i posłuszne. Które zadowalają się jakąś porzuconą przez inne dzieci zabawką. Nie przepychają się na najlepsze miejsce (najlepsze jest zazwyczaj obok Cioci), nie wyrywają innym dzieciom najbardziej atrakcyjnych klocków czy samochodów. Nawet w okresie adaptacji, nie płaczą za mamą i nie pytają kiedy przyjdzie. Czasami okazuje się, że to kwestia wyjątkowo spokojnego charakteru, zbiegu okoliczności – dziecko ze stabilnym temperamentem urodziło się w domu, który odpowiada na jego potrzeby.  Ale zdarza się, że takie „grzeczne” dziecko ma zaburzone poczucie bezpieczeństwa, rodziców z dużym poziomem lęku lub takich, którzy za cel postawili sobie wychowanie do posłuszeństwa.

Przedszkole w którym pracuję jest naprawdę dobrym miejscem dla dzieci. Nauczycielki są ciepłe i wrażliwe, dają poczucie bezpieczeństwa. Robią wszystko, by dzieci czuły się dobrze, a jednocześnie uczyły się reguł społecznego życia.  Dlatego kilkakrotnie widziałam jak te spokojne dzieci, po kilku miesiącach stają się odważne i pokazują kim naprawdę są, czego potrzebują i co czują. Ale nie wiem jak to wygląda w ich domach. Zwłaszcza, że jak ze smutkiem przeczytałam ostatnio w wywiadzie z prof. Skarżyńską „31 proc. polskich rodziców uważa, że pożądaną cechą dziecka jest posłuszeństwo, 59 proc. – dobre maniery. A tylko 19 proc. chciałoby, aby dziecko było bezinteresowne, 23 proc. – żeby miało wyobraźnię.” Posłuszne dzieci wyrastają na posłusznych dorosłych. Dorosłych, którzy latami będą znosić szefa despotę czy przemocowego współmałżonka. Zostaną obywatelami, którzy nie będą się sprzeciwiać, kiedy władza depcze ich prawa. Będę bały się wyrazić swoje zdanie, nawet jeśli będzie ono słuszne i sprawiedliwe. Wbrew temu, co uważa wielu dorosłych, dziecko rodzi się nastawione na współpracę z rodzicami i opiekunami. Gdyby tak nie było, ludzkość by nie przetrwała. Dzieci chcą być częścią plemienia-rodziny, bez dorosłych nie są w stanie przetrwać. Dlatego w imię więzi, każde dziecko jest naprawdę wiele poświęcić. Zaufanie do odczuć płynących z ciała – nie chce mi się jeść, ale skoro mamie będzie przykro, to zjem. Własne potrzeby – chciałbym płakać, ale tata jest dumny, kiedy jestem odważny Własne zdanie – no skoro chłopcy nie bawią się lalkami, to przecież nie mogę. Dziecko, które jest zawsze grzeczne i posłuszne to dziecko, które zrezygnowało z siebie.

Przepraszam, proszę i dziękuję, to bardzo ważne słowa, ale nic nie znaczą, jeśli za przeprosinami nie idzie empatia wobec osoby, której wyrządziło się krzywdę, za prośbą autentyczna chęć otrzymania czegoś, a za podziękowaniem, wdzięczność za to co się otrzymało. Wolę żeby moje dzieci wiedziały dlaczego zachowujemy się wobec innych ludzi w określony sposób. Chcę aby umiały mi się sprzeciwić, wyrazić własne zdanie i uczucia. Nawet jeśli jest to dla mnie trudne. Kiedyś przeczytałam zdanie, z którym w pełni się utożsamiam: nie chcę aby moje dzieci były grzeczne, mam wobec nich poważniejsze plany. A Ty jakie masz plany wobec swojego dziecka?

Zdjęcie Alex Hockett/Unpslash

8 responses to “Grzeczne dziecko”

  1. Maugorzata napisał(a):

    Jedynym planem w stosunku do mojwgo dziecka jest to, by wychować je na szczęśliwego człowieka 🙂 resztę wyborów zostawiam jemu

  2. mamaga napisał(a):

    🙂 nauczyc go pływać i tańczyć…oraz tak „doposażyć” żeby to nie zycie wybierało za niego tylko on sam mógł wybierać- marzy mi sie żebym ze spokojem patrzyła jak wybierze to o czym ON marzy a nie to;) co ja bym mu wybrała…

    • Jadwiga napisał(a):

      Hej Aga, miło Cię tu widzieć 🙂 Ja na wszelki wypadek, przygotowuję się na wszelkie opcje jeśli chodzi o wybory moich dzieci. Żeby potem było łatwiej patrzeć na to ze spokojem 😀

  3. SoulReaver napisał(a):

    Grzeczny nie musi oznaczać posłuszny, uległy. Wszystko jest kwestią wychowania. Wysłuchać można każdego a zdanie mieć najlepiej swoje. Najważniejsze żeby dziecko tak podejmowało decyzje aby było w zgodzie samo z sobą a nie według czyjegoś widzi mi się .

    • Jadwiga napisał(a):

      A jaka jest Twoja definicja „grzeczności”? Ja w ogóle nie jestem fanką tego określenia, trochę go nie lubię, bo jest dla mnie zbyt pojemne, za dużo się w nim mieści. Wolę opisywać dziecko przez konkretne zachowania np.” pomógł koledze posprzątać po zabawie”, niż tego słowa „grzeczny”. A w formie „bądź grzeczny” to już w ogóle mi się nie podoba, bo nie mówi dziecku ja ma się tak naprawdę zachować.

  4. MAMA napisał(a):

    Wlasnie ostatnio zauwazylam u swojwgo dziecka ze bardzo zamknal sie w sobie.ma 3 latka chodzi do przedszkola i zaczelam sie niepokoić gdy wogóle nie zaczal reagować na zaczepki czy popychania innych dzieci.woli bawić sie w kacie i nie zwracac na siebie uwagi.moje prosby by bawil sie z innymi nie skutkują.na placu zabaw wogole nie chce podchodzic do innych a nawet nie chce sie bawic gdy sa jakieś inne dZieci.nie mam pojecia co moze być przyczyna

    • Jadwiga napisał(a):

      Naprawdę trudno stwierdzić bez dokładnej znajomości sytuacji. Jak długo trwa takie zachowanie? Czy wcześniej bawił się z innymi na placach zabaw? Jak reaguje kiedy spotyka się ze znanymi sobie dziećmi, np. z rodziny, czy dziećmi Pani znajomych? Czy bawi się z dorosłymi? Być może synek tak zareagował na zmianę w życiu, jaką jest przedszkole i potrzebuje tylko czasu, wsparcia i akceptacji. Zaczęłabym od rozmowy z przedszkolankami, jak one widzą jego zachowanie, czy bierze udział w zabawach zorganizowanych? Czy mogą mu jakoś pomóc włączyć się do zabaw? Może też być potrzebna wizyta i diagnoza w poradni psychologiczno-pedagogicznej. Rozumiem, że się Pani martwi i życzę cierpliwości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *