Słowa mają moc

Słowa mają moc

Czy uwierzysz, jeśli Ci powiem, że Twoje dziecko jest mądre i dobre? Być może inne od dziecka sąsiadki, które potrafi całą godzinę spokojnie układać puzzle. Być może inne od dziecka kuzynki, które na każdym podwórku, w kilka minut, znajduje nowych przyjaciół. Inne od swojego brata, czy siostry, Ciebie z dzieciństwa. Na pewno zupełnie inne, od tych wspaniałych dzieci z forów dla idealnych rodziców. Być może w odróżnieniu od tych wspaniałych dzieci, nie liczy najlepiej z grupy przedszkolnej, nie śmiga po angielsku w wieku 3 lat, nie odpieluchowało się samo w wieku 12 miesięcy, oraz nie wspina się na drabinki najszybciej na placu zabaw. Twoje dziecko bowiem, jest dokładnie takie jakie jest – wyjątkowe. I całkiem na pewno jest mądre i dobre. Co więcej, jeśli mi jeszcze nie wierzysz, ale Cię przekonam, że naprawdę jest mądre i dobre, istnieje duża szansa, że tak właśnie będzie się zachowywało.

W latach sześćdziesiątych psychologowie społeczni Rosenthal i Jacobson zmierzyli iloraz inteligencji uczniom w szkole podstawowej. Następnie losowo wybrali 20 % dzieci i przekazali nauczycielom informację, że w najbliższym roku szkolnym, te właśnie dzieci będą uzyskiwały coraz lepsze wyniki w nauce. Okazało się, że po 8 miesiącach, dzieci określone jako „z potencjałem”, faktycznie uzyskały lepsze wyniki w testach. Jak to się stało? Zanim to wyjaśnię, chciałabym abyś się zastanowiła – co myślisz o swoim dziecku i jaką wiedzę o nim samym mu przekazujesz? Gdybyś miała odpowiedzieć na pytanie: moje dziecko jest? Co by to było? Uparte, głośne, niezdarne, strachliwe, niezdolne, czy może odważne, silne, mądre, asertywne, sprawne?

W opisanym eksperymencie nauczyciele mocno wierzyli, że te losowo wybrane przez badaczy dzieci, mają szansę na sukces, poświęcali więc więcej uwagi ich zainteresowaniom, co motywowało uczniów do większego wysiłku. Efekt uzyskany przez Rosenthala i Jacobson nazwano samospełniającym się proroctwem. U jego podstaw leży teza, że nasze oczekiwania kształtują rzeczywistość. Jeśli mamy określone poglądy na temat dziecka, będziemy się zgodnie z nimi zachowywać. Do „niezdary” powiemy – znowu rozlałeś, wszystko mokre, mówiłam zostaw. Do dziecka „sprawnego” – widzę że próbowałeś, dobrze ci szło, prawie się udało, przynieś szmatkę to zetrzemy stół. Jak myślisz, które z tych dzieci podejmie następnym razem próbę samodzielnego nalania mleka i które ma szansę się tego nauczyć? Które ostatecznie będzie „sprawnym” dzieckiem, a które „niezdarą”?

Dlatego ja wierzę, że każde dziecko jest mądre i dobre. Każde jest dzieckiem „z potencjałem” Czy jako osoba pracująca z dziećmi „kocham dzieci”? Nie – kocham tylko swoje. Miłość dla wszystkich innych fajnych dzieci tego świata, pozostawiam w gestii ich rodziców. Jednak mocno wierzę w każde dziecko, z którym się spotykam. Wiem, że bardzo kocha swoich rodziców, chce się dobrze czuć w domu/przedszkolu/szkole, chce jak najlepiej. Dzieci tworzą obraz siebie ze słów dorosłych. Jeśli słyszę, że jestem niedobry, po co się starać? Bałaganiarz jest od tego, żeby nie sprzątać. Niezdara, aby rozlewać wodę. A uparciuch, aby stawiać na swoim.

Dlatego uwierz mi – Twoje dziecko jest mądre i dobre. Jest takie, za jakie będziesz je uważać.

Zdjęcie: Michał Parzuchowski/Unsplash

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *