Niegrzeczni rodzice – próba definicji

Niegrzeczni rodzice – próba definicji

Według „Słownika języka polskiego” niegrzeczny to źle wychowany, nieuprzejmy, a o dziecku – nieposłuszny.
A o rodzicach?

Niegrzeczni rodzice pilnują swoich granic

Dają sobie prawo do odmowy i powiedzenia nie. Jestem bardzo zmęczona, zrób to sam. Jestem smutna, nie chcę o tym rozmawiać. Jestem zła – potrzebuję teraz posiedzieć sama i się uspokoić. Nie zgadzam się na takie zachowanie.
Nie podoba mi się. Nie zjemy dziś kolejnych lodów. W rodzinie rzadko zdarza się, że potrzeby wszystkich jej członków mogą być zaspokojone w tym samym momencie. Dlatego konflikt jest rzeczą nieuniknioną i potrzebną.
To w domu, w bezpiecznym środowisku dzieci powinny się nauczyć jak przyjmować perspektywę drugiego człowieka; jak radzić sobie z frustracją spowodowaną odmową. Nie chodzi o odmawianie dlatego „bo ja tak mówię”, tylko o wgląd w siebie; pozwolenie sobie na nierobienie czegoś, czego naprawdę nie chcemy.

Niegrzeczni rodzice pamiętają, że są nie tylko rodzicami

Mój mąż wprowadził w życie naszej rodziny wspaniały zwyczaj. W weekendy po obiedzie zostawiamy dzieci, aby same wymyśliły sobie zabawę, włączyły bajkę albo grę i zamykamy się w sypialni gdzie… – i to pokazuje skalę naszego ho, ho, ho rozpasania – pijemy kawę i czytamy gazety, ewentualnie oglądamy jakiś serial. O dziwo, nasze dzieci zaakceptowały to bez problemu. Widać w całym weekendowym dniu, intensywnie spędzonym z rodzicami, potrzebują przerwy, aby od nas odpocząć.
Najłatwiej z roli rodzica wychodzi się na zewnątrz – do kina, na spotkanie ze znajomymi, do pracy. Ale nawet jeśli nie możecie, bo macie w domu niemowlę, które jest karmione piersią, albo źle znosi rozłąkę z opiekunami, możecie wieczorem symbolicznie „wyjść z roli” i zamiast ogarniać dom czy rozmawiać o dziecku, posiedzieć spokojnie patrząc sobie w oczy, posnuć wspólne plany czy przypomnieć sobie stare czasy.

Niegrzeczni rodzice pozwalają dzieciom się poznać

Kojarzycie ten moment, kiedy dziecko dorasta i z rozczarowaniem odkrywa, że jego rodzice nie są idealni, albo że są zupełnie inni, niż mu się wydawało? Przez wiele lat, dorośli odgrywali przed nim rolę. Starali się sprostać oczekiwaniom z poradników, mówić i zachowywać się w określony sposób, dbać o dziecko pod każdym względem, zapominając o tym kim są. Tymczasem jak pisze Jesper Juul: „dzieci mają prawo do życia z dorosłymi, którzy nie uważają, że są nadludźmi”.
Każdy czasami czegoś zapomni, zrobi źle, nie wszystko potrafi. Przyznając się do tego dziecku, dajemy mu się poznać. Chcę aby moje dzieci wiedziały, że nie jestem idealna. Nie boję się popełniać błędów, albo że śmiejąc się z siebie, stracę autorytet. Robimy konkursy na dziwne miny, pstrykamy zdjęcia na których się wykrzywiamy. Czasami, zwłaszcza kiedy czuję, że kończy mi się cierpliwość, zaczynam śpiewać piosenki z takimi wyrazami jak „kupa” albo „siku”, co doprowadza mojego pięciolatka do wybuchów żywiołowej radości. Wolę sytuację rozładować śmiechem, niż wybuchnąć złością.
Zdarza się, że zupełnie zapominam o wszystkim co przeczytałam i wszystkim co piszę o wychowaniu. Taka jestem i nie będę udawać przed dziećmi, że jest inaczej, chcę żeby mnie naprawdę znały.

Niegrzeczni rodzice są po prostu sobą

Podobnie zresztą jak „niegrzeczne dzieci” są autentyczni i nie poświęcają swoich marzeń, pragnień i emocji w imię konwenansów. Niegrzeczni rodzice są zdecydowanie szczęśliwsi od tych grzecznych, dlatego namawiam –  Rodzice – bądźcie niegrzeczni! Przynajmniej czasami. Przecież zanim mieliście dzieci, byliście czasami niegrzeczni, prawda? Braliście spontanicznie wolne w pracy, bo Wam się nie chciało pracować? Urywaliście się wcześniej, żeby porwać żonę lub męża na randkę? Wychodziliście na imprezę? Przeklinaliście, kiedy coś Wam nie wychodziło? Wyjeżdżaliście razem na weekend? Zdarzało się, że nie przejmowaliście się bałaganem i pustą lodówką, tylko zdejmowaliście rzeczy ze stołu na podłogę i zamawialiście pizzę? Ubieraliście czasami coś szalonego i niesztampowego? Śmialiście się na środku ulicy do łez? Gdy złapała Was ulewa, nie chowaliście się pod dachem, tylko zdejmowaliście buty i szliście przed siebie?

Ja wiem, że nie da się wrócić do przeszłości, a trochę człowiek nie ma siły. Nie namawiam Was do trzydniowych balang, zakończonych spontaniczną wizytą w studio tatuażu. Nie zachęcam do zostawienia dzieci bez opieki, czy innych rzeczy które zahaczają o zaniedbanie i krzywdzenie potomstwa. Zachęcam Was do jednego – przypomnijcie sobie, kim byliście „przed dziećmi”, zanim zupełnie zapomnicie. Co Wam sprawiało radość kiedy byliście młodymi dorosłymi, nastolatkami, dziećmi?
Tłumienie tego, bo „nie wypada”, bo teraz „mam dziecko”, nikomu nie służy. Ani Wam – bo napędza frustrację, zmęczenie, poczucie skrzywdzenia; ani dzieciom – bo bardzo trudno żyje się pod jednym dachem z nieszczęśliwym człowiekiem, który na dodatek udaje kogoś innego. A kiedy już przypomnicie sobie, jak fajnie czasami być niegrzecznym – bawcie się dobrze. Ostatecznie, jak napisała Jane Goddal „Podstawową rzeczą, której się nauczyłam obserwując szympansy i ich młode, było to, że posiadanie dzieci, powinno być dobrą zabawą.”

Zdjęcie: Aj Garcia /Unsplash

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *