Jak pomóc dziecku podczas zabiegów medycznych

Jak pomóc dziecku podczas zabiegów medycznych

Tydzień temu pisałam na Facebooku, że mój syn złamał nos. Całe wydarzenie zniósł całkiem dobrze, mimo że wiązało się z pięcioma godzinami spędzonymi na SOR, zrobieniem zdjęcia RTG, badaniem laryngologicznym i założeniem dwóch szwów. Przez ponad osiem lat bycia matką, przeżyłam kilkukrotną hospitalizację z dzieckiem (moje dzieci są żywym dowodem na to, że smog bardzo szkodzi, bo odkąd zamieszkaliśmy pod miastem skończyły się u nich problemy z układem oddechowym), liczne szczepienia, badania, operację wycięcia migdała, oraz wspomniane już złamanie nosa. Mimo różnych bolesnych doświadczeń, moje dzieci nie mają lęku przed personelem medycznym i nie sądzę aby musiały kiedyś te przeżycia przepracowywać na terapii. Chciałam się z Tobą podzielić swoim doświadczeniem, wierzę, że to co pomaga moim dzieciom w takich sytuacjach, może pomóc także Twoim.

Fizyczna bliskość
To jest podstawa wszystkiego. Trzymanie za rękę, przytulenie, sadzanie na kolanach, nawet dużego już dziecka.
No chyba, że mówi – przestań mamo, mam piętnaście lat, nie musisz mnie brać na kolana, to tylko pobranie krwi.
Nic tak nie zapewnia poczucia bezpieczeństwa jak fizyczny kontakt z bliską osobą. Do dziś miło wspominam panią doktor w jednym z krakowskich szpitali, która powiedziała, że mogę spać z synem. Pamiętaj, że rodzic ma prawo być przy każdym zabiegu medycznym, przy każdej wizycie lekarskiej. W niektórych szpitalach trzeba niestety o tym prawie przypominać, ale na szczęście coraz częściej personel medyczny widzi, że dziecko w obecności rodzica jest spokojniejsze i bardziej współpracujące.

Spokój i opanowanie
Chociaż pęka Ci serce, bo widzisz jak Twoje dziecko cierpi, chociaż uginają Ci się kolana na widok krwi, to jest taki moment, kiedy łzy, krzyki i strach trzeba zachować na później. To wyjątkowa sytuacja, w której dziecko, jest jak nigdy od Ciebie całkowicie zależne. To co możesz mu dać, to pewność, że nie musi się martwić o Twoje emocje. Możesz głęboko oddychać, powtarzać sobie w środku jakieś uspokajające zdanie, jakieś Twoje ommm. Ważne jest tworzenie poczucia – jestem silna, jestem obok, wierzę, że sobie z tym poradzimy, pomogę ci. 

Emocje dziecka
Nie zaprzeczaj im. Uwierz, że boli, że się boi, że nie chce, jest złe, jest zrozpaczone. Nie mów – to nic takiego, zaraz minie, bądź dzielny, już przecież nie boli, przestań płakać. Po prostu słuchaj i bądź obok. Ja wiem, że czasem takie zaprzeczanie, wynika z bezradności. To skrajnie trudne patrzeć w milczeniu jak cierpi najbliższy człowiek na świecie, dlatego jest pokusa, aby temu cierpieniu zaprzeczyć, albo jakoś mu pomóc, każąc mu się opanować. Przyznanie, że nie mogę nic z bólem dziecka zrobić, przyjęcie tego jak ono się czuje, to trochę zabranie kawałka jego cierpienia dla siebie. Nic tak nie pomaga jak bycie wysłuchanym i w pełni zaakceptowanym. (No, może morfina).

Prawda
Nie ma co ściemniać, że pójdziemy na super plac zabaw i tylko przypadeczkiem wpadniemy do przychodni na jedno małe szczepionko. Trzeba jasno powiedzieć dziecku, co je czeka. Oczywiście językiem dostosowanym do wieku. Warto mówić nawet do niemowlaka, nie wiemy ile dzidziuś rozumie, ale na ogół jest to więcej niż nam się wydaje. Nie można dziecka uspokajać, że nie będzie bolało jeśli wiemy, że będzie. Co więcej, nie warto mówić, że zaboli tylko trochę,
bo nie wiemy jak bardzo nasze dziecko będzie ten ból odczuwać. To co dla niektórych jest jak ukłucie komara, dla innych jest głęboko przeszywającym bolesnym doznaniem. Uczciwe jest wyłącznie posłużenie się swoim przykładem – np. miałam kiedyś podawane znieczulenie miejscowe i ukłucie bolało mnie jak bardzo mocne uszczypnięcie, przestało boleć kiedy policzyłam do dziesięciu.  Konieczne jest natomiast zapewnienie, że będziesz cały czas blisko.

Informacja
Dziecko mające świadomość tego co się z nim dzieje, łatwiej upora się z bólem i strachem. Kiedy mój syn miał zakładane szwy, mówiłam mu dokładnie co chirurg właśnie robi. – Teraz przeciera to miejsce wacikiem żeby nie było na nim bakterii, łączy skórę ze sobą, za pomocą specjalnej nitki, wiąże supełek na nitce itp. Czasami trudno wyrazić słowami jakąś skomplikowaną medyczną procedurę, ale warto, bo informacja pomaga odzyskać dziecku, chociaż część kontroli nad sytuacją. Najfajniejsi pediatrzy czy stomatolodzy dziecięcy, których spotkałam, pozwalali synom dokładnie pooglądać, a nawet podotykać i trochę wypróbować sprzęt medyczny. Pamiętam radość, wynikającą
z jeżdżenia do góry i na dół na fotelu stomatologicznym i przeglądania się w tym malutkim lusterku. Po takim wstępie, badanie było samą radością.

Drobiazgi, które pomagają
Jeśli czeka Cię kilka godzin oczekiwania, czy pobyt w szpitalu, weź dla dziecka coś co mu się kojarzy z domem, ulubiony kocyk, przytulankę, zabawkę, książki. Podczas oczekiwania dobrze sprawdzają się wszelkie zabawy masażyki typu: pisze pani na maszynie, robimy pizzę, zabawy paluszkami, a dla starszych dzieci pisanie liter na plecach
i odgadywanie jakie to litery. Warto mieć na podorędziu zestaw zabaw do których wystarczy tylko rodzic: kamień, papier, nożyce; widzę, widzę coś koloru, zgadnij o kim myślę. No i dobrze jest mieć naładowaną komórkę – bajka puszczona z jutuby może uratować sytuację.

Zapewnij sobie wsparcie
Ty też jesteś na pewno zasmucona, zmęczona, zdenerwowana. No, ale umówmy się – to nie jest taki moment, w którym zadbasz sama o siebie. Twoja cała energia jest skierowana na pomoc dziecku, ulżenie mu w cierpieniu, zapewnienie mu jak najlepszej opieki. Dlatego zapewnij sobie wsparcie. Po prostu zadzwoń do kogoś i poproś o konkretną pomoc. Kojarzysz te sceny z amerykańskich seriali, kiedy bohater trafia do szpitala, a cała rodzina i przyjaciele na zmianę siedzą w poczekalni? Powiem Ci – ma to sens. Jest łatwiej, kiedy masz się komu wypłakać i wygadać. Kiedy nie musisz się martwić o to, kto właśnie opiekuje się dziećmi, które zostały w domu i kto rozwiesił pranie, które wstawiłaś chwilę przed tym wypadkiem, po którym musiałaś jechać do szpitala. Jest łatwiej, kiedy ktoś zadba abyś nie była głodna, spragniona, aby było Ci wygodnie na tyle, na ile to możliwe w danych warunkach. W amerykańskich serialach, wsparcie często wygląda tak, że ktoś osobom czuwającym przy chorym, przynosi kolejne kubki z kawą. Naprawdę,
z amerykańskich seriali, można się czegoś nauczyć o wspieraniu rodzica w szpitalu. 

Na koniec chciałam Ci powiedzieć, że wszystko mija – ból, choroby, cierpienie, kości się zrastają, wysypka znika, wyrastają nowe zęby, młody organizm szybko dochodzi do siebie. To tylko etap. Od Ciebie zależy jak go przetrwacie. Życzę Ci, aby trudności Was wzmacniały, a Twoja więź z dzieckiem była coraz mocniejsza.

Photo by Henk Vrieselaar on Unsplash

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *