Czego chcesz Matko?

Czego chcesz Matko?

Wyspać się, wypić gorącą kawę, zjeść ciepły obiad, spędzić wieczór w spokoju?
I czy Twoi bliscy o tym wiedzą? Czy jesteś w stanie im o tym wprost powiedzieć?

Często wolimy złościć się na dziecko, siebie, partnera, zamiast powiedzieć czego potrzebujemy – bo mogliby się przecież domyślić, że mi się to nie podoba, że jestem zmęczona, przecież widzą, że lecę na twarz. A może jednak nie widzą? Może widzą, że zawsze dajesz radę, jedzenie jest w lodówce, czyste ubrania w szafach, naczynia w szafkach. Może nawet cieni pod oczami nie widzą, bo sprawnie tuszujesz je korektorem. 

Mówienie o własnych potrzebach jest trudne, zwłaszcza kiedy jesteś kobietą. Dziewczynki uczy się aby byłe miłe, poświęcały się dla innych, nie wychodziły przed szereg, brały na siebie odpowiedzialność ale nie przypisywały sobie zasług.
Bezpieczniej jest czekać, aż ktoś zgadnie czego potrzebujesz, niż sprawić komuś problem albo usłyszeć – nie zrobię tego dla ciebie. Tylko, że takie zachowanie sprawia, że jesteśmy zmęczone, zestresowane, a gdzieś tam pod skórą zbiera się złość, która wybucha w najmniej oczekiwanym momencie i często wobec osoby, która w ogóle nie przyczyniła się do naszego samopoczucia. Jak pisze Marshall Rosenberg, twórca porozumienia bez przemocy: „Kluczową sprawą w radzeniu sobie ze złością jest umiejętność rozpoznania oceny, która wywołuje złość, i szybkie przekształcenie jej w świadomość potrzeby, która za nią stoi.”

Zanim więc zezłościsz się na kogoś, zastanów się czego potrzebujesz i czy ta osoba na pewno o tym wie? Czy wyraziłaś to wprost, mówiąc wyłącznie o sobie, bez obwiniania jej, bez czekania na to, aż się domyśli. Czy masz w sobie odwagę aby powiedzieć: „chcę teraz zrobić”, „nie chcę robić”, „chcę mieć czas na”, „potrzebuję abyś”.
I czy na pewno wiesz, czego chcesz?

Przez długie miesiące wydawało mi się, że chcę aby mój syn zasypiał samodzielnie. Miał już cztery lata, był dosyć samodzielny, chodził do przedszkola i nie miał żadnych problemów z zaśnięciem, kiedy zostawał z opiekunką.
Jeśli tylko jednak ja lub mąż byliśmy w domu, chciał zasypiać czując obok któregoś rodzica, inaczej bardzo płakał
i wychodził z łóżka. Napisałam „wydawało mi się”, bo mimo że czasami irytowała mnie ta zależność, to przecież było mi miło, kiedy wtulało się we mnie to miękkie ciałko. Przyjemnie być potrzebną swojemu dziecku, czuć tak blisko bicie serduszka i małą łapkę obejmującą szyję. Czasami się irytowałam, wstawałam i syczałam – śpij już, mam dosyć tego leżenia; ale zawsze przecież wracałam i znów tuliłam, na dodatek z poczuciem winy, bo przecież nie można odmawiać dziecku bliskości.

Aż w końcu, pewnego dnia, uświadomiłam sobie, że naprawdę chcę aby moje dziecko zasypiało samodzielnie.
Co więcej, ze zdumieniem odkryłam, że nigdy wcześniej nie powiedziałam o tym wprost swojemu synowi. Bo przecież nerwowo rzucone słowa, nie mówią o tym, czego chcę.
I z tą świadomością położyłam się wieczorem obok mojego dziecka i powiedziałam: „teraz Cię chwilkę przytulę, ale potem pójdę, bo chcę abyś nauczył się zasypiać samodzielnie”. Oczywiście kilka razy wychodził z łóżka, o dziwo bez płaczu; za każdym razem zaprowadzałam go z powrotem i powtarzałam z przekonaniem ten sam tekst. Rankiem syn przyszedł na śniadanie. – Ooo wczoraj sam zasnąłeś – powiedział mój mąż. – Tak, od razu się nauczyłem – odpowiedział i widziałam, jak bardzo jest z siebie zadowolony.*

Czy od tej pory zawsze wiem czego chcę, oraz jak to wyrazić? Czy nigdy nie wybucham złością? Oczywiście, że nie.
Nie zawsze włączy mi się ten czujnik, który pozwala mi się zastanowić, co naprawdę powoduje moją złość. Chociaż chciałabym aby tak było. Lubię jednak przypominać sobie historię o zasypianiu, w momentach wewnętrznego zagubienia i to nie tylko w relacjach z dziećmi.

Więc jeśli czujesz się zirytowana, zmęczona, smutna, usiądź spokojnie i zastanów się czego chcesz,
a potem znajdź w sobie odwagę aby o tym wprost powiedzieć. Także dziecku. Być może nie zrozumie.
Ale usłyszy, że jesteś zwykłym człowiekiem, ze zwykłymi potrzebami.

* Mój syn nie byłby moim synem, gdyby następnego wieczora nie oświadczył: „dobra, skoro już umiem sam zasypiać, to możesz ze mną zostać.” Wyjaśniliśmy, że umiejętność samodzielnego zasypiania, jest po to aby samodzielnie zasypiać
i temat nie powrócił.

Photo by Ksenia Makagonova on Unsplash

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *