Psychologia rozwojowa – czy jest nam potrzebna?

Psychologia rozwojowa – czy jest nam potrzebna?

Pewnie wiele razy słyszałaś opinię, że „kiedyś to się dzieci chowało i żadne psychologi nie były potrzebne”.
Po Internecie krąży słynny tekst o dzieciach z lat 80-tych i 90-tych, które to biegały swobodnie po podwórkach, gdzie rządziły się swoimi prawami, a za wszystkie narzędzia wychowawcze skutecznie robił ojcowski pasek.
Pewnie słyszałaś też, że najważniejsza jest intuicja, a nie jakieś wydumane teorie uniwersyteckich profesorów, którzy nigdy nie widzieli dziecka. Ja jednak uważam, że skoro w przypadku bólu głowy łykamy aspirynę zamiast robić napar ze sproszkowanej kory wierzby, warto także korzystać z wiedzy o rozwoju i wychowaniu dziecka, zamiast opierać się wyłącznie na pokoleniowych przekazach. Zwłaszcza jeśli przekaz brzmi – kto nie słucha ojca, matki, ten słucha psiej skóry, albo – z jedynaka to pies i sobaka.

Wspomaganie rozwoju dziecka

Mając wiedzę o rozwoju dziecka, wiem jak mogę je wspierać w tych obszarach, w których ma problemy. Wiem, które jego zachowania są zgodne z normą, a które powinny niepokoić. Tydzień temu pisałam o ogromnej plastyczności dziecięcego mózgu. W okresie pierwszych kilku lat, mózg rozwija się bardzo szybko, dlatego jeśli dziecko cierpi na jakieś zaburzenia, im wcześniej rozpoczęta jest terapia, tym lepsze rokowania. Tu możecie usłyszeć, że za „moich czasów” dzieci nie miały adhd, aspergera, ani żadnych dysleksji. Owszem, miały, po prostu z racji mniej dostępnej opieki pedagogiczno-psychologicznej, te zaburzenia były rzadziej diagnozowane. Czy to lepiej? Zapytajcie dorosłych, całe dzieciństwo wyzywanych od „tłuków” bo nie umieli poprawnie napisać wypracowania, choć przecież zasady ortografii mieli wykute na blachę. Zapytajcie tych, nazywanych „łobuzami” bo nie umieli spędzić w ławce 45 minut. Diagnoza nie jest po to, aby dziecko skrzywdzić i naznaczyć, jest po to, aby mu pomóc i uczynić jego życie łatwiejszym.

Intuicja i instynkt to nie wszystko

Pamiętam kiedy urodziłam syna starszego. Położono mnie na sali pooperacyjnej (bo na zwykłej poporodowej nie było miejsca), nie wpuszczono tam męża (bo na salę pooperacyjną nie wolno), a małego zabrano. Powlokłam się pod prysznic, a kiedy wróciłam i wciąż go nie było, zaczęłam szukać. Mimo kilkunastu godzin rodzenia bez znieczulenia
i bycia ledwo żywą (to nie był „dobry poród”), jedyne czego chciałam, to mieć swoje dziecko przy sobie.
Pamiętam, że wtedy pomyślałam – och, to jest ten słynny macierzyński instynkt. Kiedy w końcu go znalazłam na dyżurce pielęgniarek i przywiozłam do swojego łóżka to intuicja pomogła mi go przystawić do piersi. Intuicja podpowiadała żeby przytulać kiedy płacze, kołysać i nosić. Intuicja jednak nie podpowie Ci wielu rzeczy, które następują później – jak nauczyć zbierania zabawek, co zrobić kiedy dziecko jest agresywne, kiedy nie słyszy co do niego mówimy, jakie przedszkole wybrać, jak pomóc mu znosić porażki i jak wspierać jego poczucie własnej wartości. Trudno podejmować takie decyzje intuicyjnie. Łatwo natomiast nazwać intuicją nasze przekonania czy nawyki wyniesione z dzieciństwa, które niekoniecznie służą nam i naszej rodzinie.

Wiedza o wychowaniu i rozwoju dziecka pomaga

Świadomość, że pewne zachowania dziecka są naturalne w jego wieku i wynikają z niedojrzałości układu nerwowego, pomaga inaczej na nie reagować. Zwłaszcza kiedy są to zachowania trudne dla otoczenia. Umiejętność rozmowy
z dzieckiem, zapewnienia mu wsparcia i stawiania wyzwań, pomaga lepiej razem żyć. Skoro są liczne badania o tym,
co i w jaki sposób wpływa na dziecko, dlaczego mielibyśmy z nich nie skorzystać? Kiedy pracuję z rodzicami, najbardziej mnie cieszy, kiedy okazuje się, że nawet drobne zmiany, znacząco poprawiają relację między rodzicami,
a dziećmi, albo ułatwiają życie całej rodzinie. Czasami wystarczy niewiele – docenianie dziecka, zauważanie jego emocji, dziękowanie mu za pomoc, powstrzymanie się od krytyki, a nawet takie drobiazgi jak przemeblowanie pokoju, tak żeby łatwiej było zachować w nim porządek.

Zdrowie psychiczne

Tak, my i wcześniejsze pokolenia żyliśmy bez psychologów w szkołach i przedszkolach, oraz całej tej popularnonaukowej wiedzy dotyczącej ludzkiej psychiki. Czy, jesteśmy jednak zdrowym i szczęśliwym społeczeństwem? Badania przeprowadzone w ramach projektu Ezop, pokazują że wcale nie. Słabsze zdrowie psychiczne odczuwa około 5,3 % badanej populacji, umiarkowane około 24,7 %, co oznacza że około 7,5 mln osób, potrzebuje wsparcia lub pomocy. Ponad 30 % ujawniło, że doświadczało w swoim życiu problemów psychicznych: obniżenia nastroju, fobii, uogólnionego lęku, rozdrażnienia, oraz buntowniczo—opozycyjnych zachowań w okresie dzieciństwa i dorastania (co oznacza, że to rzewnie wspominane dzieciństwo, wcale nie było takie idealne). Badani wskazywali także na obecnie odczuwane trudności jak: poczucie zdenerwowania, zmęczenia, gniewu, niepokoju, przygnębienia, bezsilności, utraty nadziei i poczucia własnej wartości. Około 3 mln osób w Polsce, to osoby nadużywające alkoholu, a około 100 000 nadużywa narkotyków.

Nie wiem na kogo wyrosną moje dzieci, mam jednak taką stuprocentową pewność, że wychowanie za pomocą paska, to nie jest metoda, która pomoże im radzić sobie z problemami w dorosłym życiu. Dlatego trzymam kciuki za wszystkie matki, które szukają, czytają i pytają. Sama dużo czytam i się dokształcam. To nie wstyd nie wiedzieć i popełniać błędy. Gorzej nic z tym nie robić.
A intuicja i zdrowy rozsądek także bardzo się przydają – jakoś z tej masy informacji, trzeba wybrać to, co będzie najlepsze dla naszej rodziny.

 

Więcej smutnych ale ciekawych rzeczy o zdrowiu psychicznym polaków możecie przeczytać tutaj: http://www.ezop.edu.pl/

Zdjęcie: pexels

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *