Czy dzieci powinny się dzielić z innymi?

Czy dzieci powinny się dzielić z innymi?

Kiedy mój syn starszy miał dwa lata, zabrałam go na spotkanie do znajomych. Jechałam autobusem z przesiadką,
więc wymyśliłam że nie wezmę wózka, a jedynie nosidło. Nie wzięłam ze sobą żadnych zabawek, a jedynie najpotrzebniejsze rzeczy typu ubranie na zmianę, chusteczki, czy picie. Syn nie był jedynym dzieckiem na spotkaniu, był tam jeszcze starszy od niego o półtora roku  M. Jego rodzice bardzo zapobiegliwie zabrali ze sobą wózek i liczne samochodziki, by maluch się nie nudził. Oczywiście, że mój syn także chciał się bawić tymi autkami, więc M, był cały czas nakłanianie do podzielenia się z kolegą. Widać było, że nie jest mu łatwo, czasami był skłonny oddać autko, którym akurat się nie bawi, ale czasami wcale nie miał na to ochoty.
W końcu usiadłam na podłodze, spróbowałam zabawić synka w inny sposób, a do M. powiedziałam – jeśli nie chcesz, to nie musisz się dzielić z Frankiem swoimi zabawkami. Wtedy zupełnie niespodziewanie dla wszystkich (dla mnie również, bo widzieliśmy się trzeci raz w życiu) M. rzucił mi się z płaczem w ramiona. Szlochał obejmują mnie za szyję
i była w tym płaczu niesamowita ulga. Przytulałam to dziecko i myślałam o tym, jak wielkie napięcie musiał odczuwać przez ostatnie chwile. Jak silną walkę musiał toczyć między chęcią współpracy z rodzicami, a poczuciem sprawiedliwości i potrzebą zachowania swojej własności. Zdziwionego tatę chłopca zapytałam o taką sytuację…

Wyobraź sobie, że twój syn wychodzi z przedszkola i mówi. – Tato, pożycz swój samochód tacie mojego kumpla. Tylko na chwilę. Przecież Ci odda. Patrz stoi tam, wiem że widzisz go pierwszy raz w życiu, ale ja się świetnie znam z jego synem, w końcu śpimy obok siebie na leżaczkowaniu. No weź, jesteś od niego starszy, ty już dzisiaj trochę jeździłeś.
– Czy oddałbyś temu obcemu facetowi kluczyki wraz z dowodem rejestracyjnym i odjechał autobusem?

Są takie rzeczy, którymi po prostu nie chcemy się dzielić. Nawet z bliskimi osobami, a co dopiero z nieznanymi.
Bez względu na to, czy mamy lat trzydzieści, czy trzy. To nie znaczy, że nie można dziecka zachęcać do dzielenia się zabawkami, pewnie że można, najlepiej pokazując różne opcje – pożycz zabawkę na jakiś czas, wymień się na inną, pobawcie się wspólnie. Pokazując emocje drugiej osoby – będzie mu miło jeśli przez chwilę pojeździ tym autkiem, widać że ona bardzo pragnie pobawić się tą łopatką. Jest jednak cienka granica między zachętą, a przymuszaniem. Wiem, że czasami łamiemy dziecięce prawo do własności bo boimy się, że wyrośnie na egoistę, samoluba, że będzie odrzucane i nielubiane. Szanując jednak jego granice, pokazujemy że jego odczucia są ważne. Dzięki temu, że może powiedzieć NIE, kiedy ktoś chce mu zabrać ulubioną zabawkę, w przyszłości nie pozwoli sobie ukraść piórnika albo kieszonkowego. Będzie też wiedziało, że inni również mają prawo do własnych granic i rzeczy.

Ufam, że moje dzieci są dobre, nawet kiedy chwilowo nie chcą się czymś podzielić. Naprawdę się wzruszam, kiedy młodszy przez całą drogę z przedszkola niesie w ręce torebkę z sześcioma chrupkami, żeby w progu powiedzieć bratu „Franuś, mam dla nas chrupki, trzy dla mnie i trzy dla ciebie”, albo kiedy starszy przynosi ze szkoły trzy urodzinowe czekoladki i dzieli się z młodszym, ostatnią krojąc na pół. Widzę, że kiedy daję im wybór, uczą się że prawdziwa potrzeba dzielenia, która wypływa z serca, daje taką samą radość obdarowanemu jak i dającemu.

Zdjęcie: Tina Floresh/Unsplash

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *