Jedna rzecz, która pomaga dziecku i rodzicowi

Jedna rzecz, która pomaga dziecku i rodzicowi

Początkowo tytuł tego wpisu miał brzmieć – magiczny proszek zmieniający dzieci. Czasami zdarzają się rodzice
i wychowawcy, którzy od psychologów oczekują właśnie magicznego proszku. Skarżą się na to szczególnie moje koleżanki, które pracują w szkołach. Czy Pani mogłaby coś zrobić, żeby zaczął mnie słuchać, odrabiała zadania, przestała się ze mną o wszystko kłócić, nie przeszkadzał na lekcjach? Najlepiej teraz i tutaj, proszę porozmawiać
i dobrze by było, jakby to od razu zadziałało. Przydałby się więc taki proszek, posypujesz i  masz – nagle dziecko jest spokojne i współpracujące. Ale powiem Ci szczerze – nawet gdybym miała taką magiczną substancję, wyrzuciłabym ją. Wolę aby nauczyciele i rodzice sami budowali relację i współpracę z dzieckiem (w czym oczywiście mogę pomóc), zamiast zdawać się na siły wyższe. 

Nie mam magicznego proszku, a nawet gdybym miała to pewnie bym go zakopała gdzieś w lesie. Ale mogę Ci napisać
o jednej rzeczy, którą możesz robić ze swoim dzieckiem codziennie. Która zajmie Ci pół godziny, a regularnie wykonywana, na pewno sprawi, że będzie Wam razem lepiej.

Poświęć mu przez pół godziny 100 % swojej uwagi. Oczywiście jeśli masz więcej czasu, możesz to robić dłużej, ale już pół godziny dziennie powinno przynieść efekty. W trakcie tych 30 minut wyłącz telewizor, nie myśl o tym co musisz zrobić a czego nie zrobiłaś, wyłącz telefon i dla pewności wynieś go do innego pomieszczenia. Skup się całkowicie na tym co dzieje się tu i teraz, między Tobą i dzieckiem. Co robić przez te pół godziny? Zapytaj dziecko i baw się na jego zasadach. Możecie ten czas wcześniej razem zaplanować, ale ważne by to dziecko decydowało w jaki sposób.  Jeśli odmawia, albo nie ma pomysłu, a widzisz że jeździ resorakami po dywanie, usiądź obok i spróbuj włączyć się do zabawy, może zrobicie wyścigi, a może trzeba samochody zaparkować w garażu? Weź do ręki pluszaka i odegraj scenkę, mówiąc dziwnym głosem – „oh, oh, umieram z chęci zabawy z tym chłopcem/dziewczynką, co byśmy mogli razem zrobić?”. I wymyśl coś zupełnie dziwnego, co rozśmieszy dziecko i sprawi, że podejmie grę  „może będziemy się chować przed groźnymi kosmicznymi kurobobrami?” Jeśli dziecko ma ochotę to układaj z nim klocki, puzzle, bawcie się w zapasy, tańczcie, albo skaczcie po łóżku, pozwól dziecku określić scenariusz i reguły. To ono ma zdecydować jak ten czas będzie wyglądać. Jeśli gracie w grę planszową albo w piłkę, pozwól mu wygrać. To bardzo ważne, aby przez te pół godziny dziecko miało całkowitą kontrolę. Jeśli przy okazji wspólnej zabawy dziecko zacznie Ci o czymś opowiadać, uważnie słuchaj, nie kwestionuj, nie krytykuj. 

Przez całe dnie nasze dzieci dostosowują się do świata stworzonego przez nas – dorosłych. Idą do szkoły lub przedszkola, gdzie są określone reguły postępowania. Wstają wcześnie, bo przecież musimy je odstawić do placówki zanim pójdziemy do pracy, albo czekają do późna zanim je odbierzemy. Jedzą co kupimy, albo to, co zostanie podane na stołówce. Kładą się spać o określonej godzinie. Odrabiają zadanie chociaż nie zawsze mają ochotę. Przez te pół godziny zabawy, role mogą się odwrócić. To dziecko  decyduje czy mama będzie księżniczką, czy potworem. Co zjada lalka Barbie, kto wygrywa i czy można udawać puszczanie bąków podczas zapasów.

Wspólna zabawa buduje i wzmacnia relacje. Lawrence J. Cohen* na opisanie przywiązania używa metafory kubka, który opróżnia się w trudnych momentach: smutku, zmęczenia, cierpienia, czy głodu. Rodzic jest głównym zbiornikiem – pocieszając, przytulając, czy zaspokajając inne potrzeby, napełnia dziecięcy kubek z powrotem. Z czasem dzieci, których rodzice dbali o to aby kubek był cały i regularny napełniany, uczą się same dbać swój kubek. Mogą go uzupełnić samym myśleniem o domu, albo dzięki przyjaźni i zabawie z rówieśnikami. Ale nawet te dzieci, potrzebują takich momentów, w których mogą zaczerpnąć ze swojego głównego zbiornika. Uwielbiam metaforę kubka, bo tak wiele tłumaczy. Kiedy dziecko zachowuje się źle, być może desperacko potrzebuje dolewki, ale nie wie jak ją dostać. Macha swoim kubkiem jak szalone, aby pokazać że jest prawie pusty. Ale na nieszczęście, zamiast dostać więcej, przy okazji wylewa to co zostało.  Czasami dziecko tak mało ma w kubku, że ze strachu przed straceniem tej resztki, nakłada pokrywkę. To wtedy rodzice mówią – już nie wiem jak do niego dotrzeć. Dziecięce kubki opróżniają się podczas codziennych trudności i frustracji, szczególnie szybko jeśli się na nie krzyczy, karze lub zaniedbuje. Czasami podczas szczególnie traumatycznych wydarzeń, albo kiedy dziecko jest ofiarą przemocy, kubek zostaje rozbity – wtedy potrzebna jest cały system naprawczy i dobra terapia.

Pół godziny poświęcone na uważną zabawę na zasadach dziecka, to dobry sposób na napełnienie dziecięcego kubka. Dlatego jeśli (szczególne jeśli) masz wrażenie, że Twoje dziecko Cię nie słucha, ciągle się z Tobą kłóci, łamie reguły – codziennie przez pół godziny poświęć mu 100% swojej uwagi, starając się by to ono było najważniejsze.
I baw się z nim! W ten sposób odbudujesz nadszarpniętą konfliktami więź i napełnisz jego kubek. Tylko wtedy będzie miało siły aby mierzyć się ze światem.

*Metafora kubka pochodzi z książki „Rodzicielstwo przez zabawę”, którą serdecznie polecam.

P. S. Tak bardzo wierzę, że to działa, że jeśli przez dwa tygodnie będziesz codziennie bawić się z dzieckiem według wyżej opisanych wskazówek i nie zobaczysz żadnej zmiany w Waszym życiu, napisz do mnie. Oferuję wtedy bezpłatną godzinną konsultację w gabinecie lub przez Skype.

Zdjęcie Jenn Evelyn Ann/Unsplash

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *