O współpracy dziecka z rodzicem – jedna wskazówka

O współpracy dziecka z rodzicem – jedna wskazówka

Dziś chciałam Wam napisać o jednej prostej rzeczy ułatwiającej dziecku współpracę z dorosłym. Rodzice często narzekają, że dzieci ich nie słuchają – muszę mu kilka razy powtórzyć, sto razy mówię. Jest uparta, nieposłuszny.
Nic, a nic mnie nie słucha.
Abstrahując od tego czy dziecko musi być posłuszne i czy rodzic słucha dziecka, czy tylko wymaga słuchania; chciałam napisać o jednym „sposobie”, który ułatwia współpracę. Zwłaszcza w sytuacji, o której wiemy, że jest trudna dla nas, albo dla dziecka.

To proste – uprzedźmy o tym co się zdarzy i omówmy to wcześniej.
Kiedy mamy w domu niemowlaka często do niego mówimy – teraz zmienimy pieluchę, zdejmiemy spodnie i bodziaka, wytrzemy pupę itd. itp. Wszystko to na ogół wypowiadamy czułym, łagodnym tonem, patrząc maluchowi w oczy, dodatkowo okraszając uśmiechami. Z jakichś powodów kilka lat później, zakładamy że skoro dziecko umie już mówić, potrafi także czytać w myślach, albo przewidywać przyszłość. Tak, mi też się to zdarza, a potem jestem bardzo zdziwiona, że jednak moje dzieci nie mają takich paranormalnych zdolności. Dlatego, o ile o tym pamiętam, staram się
z synami omówić plany, zwłaszcza kiedy czuję, że sytuacja jest napięta. Na przykład w poniedziałki, spędzamy w domu mało czasu, po południu odwożę Franka na przystanek skąd łapie autobus na zajęcia kung-fu, po czym jadę z Wojtkiem do logopedy. Zwykle uprzedzam ich, już kiedy wracamy po szkole/przedszkolu do domu. „Mamy teraz tyle i tyle czasu w domu, jeśli jesteście głodni powiedzcie mi to teraz, chciałabym abyście zjedli zanim zaczniemy się zbierać do wyjścia. Na co macie ochotę? Jak zjecie możecie się pobawić/pograć/obejrzeć bajkę, a ja wypiję kawę i was spakuję. Dziesięć minut przed wyjściem uprzedzę, że musicie przerwać i się ubierać. Franku sprawdź czy masz naładowaną komórkę, zadzwonisz do mnie jak dojedziesz”. 
Przyznam się, że opracowałam tą metodę po kilku sytuacjach w których mówiłam – za dziesięć minut wychodzimy, po czym słyszałam – jestem głodny. Albo w ostatniej chwili okazywało się, że bateria w telefonie jedzie na oparach. Za każdym razem się denerwowałam, po czym w końcu wyciągnęłam wnioski.

Sposób ten sprawdza się, zwłaszcza gdy dzieci mają trudności z zachowaniem się w akceptowalny sposób. Mój młodszy syn notorycznie łamał wszelkie reguły na treningach piłki nożnej (którą uwielbia), dlatego od jakiegoś czasu w drodze na zajęcia rozmawiamy o tym, jak należy się zachowywać na treningu. Jest to dialog, np. pytam co trzeba zrobić, kiedy trenerka rozkłada pachołki? Wojtek odpowiada. Metoda działa, a muszę Wam powiedzieć, że w pewnym momencie dalsze treningi stały pod znakiem zapytania.

W książce „Sposób na trudne dziecko. Przyjazna terapia behawioralna”, jest opisana „umowa przed trudną sytuacją”. Autorzy zalecają aby wytłumaczyć dziecku, czego od niego oczekujemy, oraz stworzyć listę zasad dotyczącą tego wydarzenia. Następnie umówić się z dzieckiem na nagrodę lub przywilej jeśli dostosuje się do oczekiwań oraz przypomnieć, że konsekwencją niedotrzymania umowy jest przerwanie tego co robicie, oraz powrót do domu. Ewentualnie, dodatkowo karą jest utrata jakiegoś przywileju, lub odesłanie do pokoju. Książka ta jest dla mnie trochę kontrowersyjna, począwszy od tytułu. „Trudne dziecko” to pewna etykietka oceniająca dziecko, zamiast zachowania, które owszem może być trudne (dla dziecka i otoczenia). Zawartość także nie zawsze mnie przekonywała, ale jak widzicie sama idea aby dzielić się z dzieckiem oczekiwaniami i tym co ma się zdarzyć, jest mi bliska. Czy nie można dziecku obiecać jakiejś nagrody za „dobre zachowanie”? Owszem, można. Ale ja unikam nagród, jeśli zależy mi na wewnętrznej motywacji dziecka. Np. dla mojego młodszego syna, trening piłki nożnej jest fajny sam w sobie. Gdyby stracił motywację do ćwiczeń, to bym go wypisała. Oczywiście zdarza się, że nie ma szans na wzbudzenie w dziecku wewnętrznej motywacji. Bo trudno ją znaleźć przed szczepieniem czy badaniem. Wtedy obietnica wspólnej wizyty
w sklepie i zakupu mini-figurki lego, czy autka hot-wheels, czyni cuda. Czy karać za niedotrzymanie umowy? Powiem wprost – według mnie kary niczego nie uczą. Naturalną konsekwencją tego, że źle się zachowujesz w jakimś miejscu, jest konieczność jego opuszczenia. Ostatecznie, gdybym na zajęciach fitnes popychała inne ćwiczące i rozrzucała przyrządy, zapewne trenerka kazałaby mi wyjść, a gdyby to nie pomogło, wezwałaby ochronę. Czy jeśli potem dodatkowo nie mogłabym obejrzeć ulubionego serialu, albo musiała sama posiedzieć w pokoju, to zwiększyłoby się moje rozumienie sytuacji?*
Czasami wydaje się nam, że dziecko wie jak ma się zachować. Przecież tyle razu mu powtarzamy co zrobiło źle, albo nie tak. Przecież codziennie rano wychodzimy do szkoły, co tydzień jeździmy na jakieś zajęcia. Ale nawet nam dorosłym, zdarza się zagapić i za późno wyjść do pracy, albo zapomnieć o czymś, co wydawałoby się jest już codzienną rutyną. Dziecko nie ma takiego poczucia czasu jak rodzic. Kiedy się bawi, czas się zatrzymuje. A bawić może się nawet ubierając skarpetki. Mówienie co może zrobić, jest skuteczniejsze niż mówienie co zrobiło źle.
Dziecko nie ma w głowie list „to do”, kalendarza google i trello. Do pewnego wieku nawet nie zna się na zegarku. I całe szczęście, od tego ma dzieciństwo. Jestem jednak przekonana, że każde dziecko rodzi się społecznie kompetentne
i ma naturalną potrzebę współpracy z rodzicem. Potrzebuje tylko wsparcia i jasnej komunikacji.

*Myślę, że prawie każda mama, gdyby musiała „za karę” siedzieć sama w pokoju, łamałaby wszelkie reguły. Jest taki moment w życiu, kiedy samotna wizyta u dentysty staje się przyjemnością, a samotność w swoim pokoju to rzadki luksus.

Photo by Edward Cisneros on Unsplash

2 responses to “O współpracy dziecka z rodzicem – jedna wskazówka”

  1. Monika pisze:

    Hahahah, gwiazdka mnie rozbiła 😉 od razu pomyślałam, jak by to było miło posiedzieć sobie w pokoju… Świetny tekst. Jakoś tak jest, że mój mąż intuicyjnie stosuje takie rozwiązania i faktycznie to działa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *