Akcja przedszkole/żłobek – część 1

Akcja przedszkole/żłobek – część 1

Być może zastanawiacie się po co piszę o adaptacji do przedszkola czy żłobka, skoro dopiero co stopniał śnieg. Przecież jeszcze wiosna i całe lato. Właśnie dlatego piszę. To najlepszy czas do tego aby przygotować dziecko do mającej nadejść zmiany. Im mniejsze dziecko tym więcej czasu potrzebujecie aby zaakceptować taką rewolucję
w życiu. Dlatego tym ważniejsze aby się przygotować. Zanim jednak zajmiemy się przygotowaniem, trzeba wybrać placówkę. Postanowiłam temu tematowi poświęcić całą pierwszą część wpisu, gdyż moim zdaniem jeśli dobrze wybierzemy, zwiększymy szansę na prostą i łatwą adaptację.

Wybór przedszkola/żłobka/klubu malucha
Po nieskutecznym żłobkowaniu, licznych nianiach które odwiedziły nasz dom i kilku przedszkolach, doszłam do wniosku, że jest jedno najważniejsze kryterium wyboru. Czy jest tam taka Pani, do której chciałabyś się przytulić?
Taka, ciepła i kochana, która będzie potrafiła nawiązać z maluchem relację i w razie potrzeby skutecznie pocieszyć? Czy to miejsce, w którym przytula się dzieci, jeśli tego potrzebują? Wypisałam młodszego z jednego przedszkola, kiedy w końcu usłyszałam dramatyczne wyznanie, że nie lubi tam chodzić „bo nikt go tam nie kocha”. „Kocha” zwłaszcza dla kilkulatka zawiera – lubi i akceptuje takim jakim jestem. Nie chciałam aby z takim brakiem spędzał jedną trzecią dnia. Uważam, że warto się również przyjrzeć systemowi nagród i kar jakie stosuje placówka i jakimi wartościami się kieruje. Czarna kropka na tablicy motywacyjnej nie zniszczy dziecku życia, może natomiast skutecznie je zdemotywować, jeśli mamy w domu egzemplarz odporny na takie negatywne wzmocnienia. Czy istnieje otwarcie na indywidualność dziecka i jego potrzeby? Na przykład dla mnie ważne jest, aby dzieci nie były przymuszane do jedzenia, czy nagradzane za zjedzenie czegokolwiek, ale by były zachęcane do spróbowania nowych rzeczy. Aby nie były także zmuszane do leżakowania, jeśli nie mają na to ochoty. No i w końcu, coś co również warto wziąć pod uwagę czyli oferta edukacyjna. Specjalnie piszę o tym na końcu, bo dla dwulatka ceramika, hiszpański, czy dodatkowy angielski nie są tak ważne jak „kochana” Pani, która zapewnia poczucie bezpieczeństwa. * Ale oczywiście warto przyjrzeć się także temu jaki program realizuje przedszkole i czy jest on dostosowany do zainteresowań i ciekawości poznawczej naszego dziecka. Szkoda tych cennych lat rozwoju umysłowego na nudę.
I tutaj chciałam zaznaczyć, że nie każde miejsce jest dla każdego dziecka. Niektóre poradzą sobie z bardziej ambitnym programem, inne nadmiar zajęć dodatkowych po prostu zmęczy. Są dzieci, które będą w stanie odnaleźć się
w placówkach w których jest większe przywiązanie do regulaminu i zasad (jak mój syn starszy), a są takie które potrzebują reguł, po to aby je testować (jak mój syn młodszy). Dzieci, którym nie przeszkadza 24 innych kolegów
i koleżanek w sali, oraz takie, które nadmiar bodźców spowodowany przez tak liczną grupę doprowadzi do szału. Dlatego zanim wybierzesz miejsce, dokładnie przyjrzyj się swojemu dziecku. Zobacz kim jest, co lubi, czym się interesuje, jak u niego z przestrzeganem zasad, czy lubi porządek, czy raczej radosny chaos, czy łatwo odnajduje się
w grupie ludzi, czy raczej potrzebuje indywidualnej uwagi?  I teraz ważna rzecz – jeśli to możliwe, odwiedź wybraną placówkę z dzieckiem już na wiosnę. To nic, że jeszcze minie kilka miesięcy zanim zacznie tam regularnie chodzić. Pamiętam, że z synem starszym na takiej wizycie byłam w marcu, kiedy miał dwa lata i dwa miesiące.
Porozmawiałam z panią dyrektor i zobaczyliśmy sale. Wszystko trwało kilkanaście minut. Ale potem, kiedy wychodziliśmy na spacery i mijaliśmy ten budynek, zawsze mówił – tu jest mój pzedskol. A ja potwierdzałam
i opowiadałam, jak będzie się przychodził bawić z dziećmi po wakacjach. Pamiętam jaki był dumny, kiedy pokazywał „pzedskol” odwiedzającym nas dziadkom i ciociom.

 Za tydzień napiszę o tym, jak przygotować dziecko do żłobka/przedszkola i jak pomóc mu w adaptacji. Czekam na Twoje pytania pod postem, lub na Facebooku.

  • Psycholog Abraham Maslow stworzył tzw. piramidę potrzeb. Na samym jej dole znajdują się potrzeby fizjologiczne, nad nimi potrzeba bezpieczeństwa. Potrzeba samorealizacji – poznawcza, spełniania potencjału, jest na samej górze. Dlatego właśnie uważam, że zanim zaczniemy dziecko „kształcić”, trzeba zadbać o podstawy.

Zdjęcie: Aaron Burden/Unsplash

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *