Dlaczego terapia behawioralno-poznawcza działa?

Dlaczego terapia behawioralno-poznawcza działa?

Jakieś sto lat temu amerykański psycholog John Watson, prekursor behawioryzmu powiedział słynne zdanie „Dajcie mi dziecko spłodzone przez dowolną parę rodziców i dajcie mi pełną kontrolę nad środowiskiem, w jakim będzie ono wzrastać – a sprawię, że wyrośnie na wybitnego uczonego, artystę, politycznego przywódcę, czy też, jeśli tylko będę tego chciał, zostanie pospolitym przestępcą.”  

Chociaż nie wiem wiele o Johnie Watsonie, to jakoś go nie lubię – swoim podejściem sprawił, że behawioryzm zyskał czarny PR na całe lata. Nie lubię go także z innych powodów. Przeprowadził nieetyczny eksperyment na sierocie małym Albercie. Zdradzał żonę ze swoją doktorantką, za co ostatecznie wyrzucili go z uczelni.

Mimo tej niechęci, pracuję w podejściu poznawczo-behawioralnym. Naprawdę uwielbiam ten moment, kiedy okazuje się, że to co robimy na sesjach działa, np. dziecko uczy się jak opanować lęk i wyrażać złość, a rodzic uczy się jak wzmacniać więź z dzieckiem.

Behawioryzm po prostu jest skuteczny. Jeśli mi nie wierzysz spójrz do swojego portfela – karty jakich sklepów posiadasz? W jakim programie lojalnościowym zbierasz punkty? Jeśli masz dzieci, to gdzie robisz zakupy – tam gdzie dają stikezy, czy tam gdzie karty z piłkarzami? Zobacz swoje aplikacje – może liczą kroki, przebiegnięte czy przejechane kilometry, ilość wypitej wody, minuty spędzone na medytacji? Albo wejdź na swojego Facebooka czy Instagrama i zobacz, które z Twoich zdjęć podoba Ci się najbardziej? Czyżby to z największą ilością łapek w górę, serduszek i komentarzy?

TO WSZYSTKO TO SĄ WZMOCNIENIA.
Które sprawiają, że pewne czynności wydają nam się bardziej atrakcyjne i chętniej je powtarzamy. Wzmocnieniem dla Twojego dziecka jest przede wszystkim Twoja uwaga (także skierowana na te zachowania które Ci się nie podobają), uśmiech i podziękowanie, przytulenie, pogłaskanie po głowie, pochwała.

Z drugiej strony, jeśli pozwalasz dziecku uniknąć nieprzyjemnych konsekwencji jego działań, także wzmacniasz zachowanie. Na przykład pakujesz mu plecak i w związku z tym nigdy nie zderzy się z faktem, że nie ma linijki. Sprzątasz po nim zabawki, więc nie ulegną zniszczeniu, odrabiasz za niego zadania, więc nie dostanie negatywnej oceny. * Ciężko w takiej sytuacji nauczyć się robić te wszystkie rzeczy, prawda? Behawiorym po prostu działa – więc usiądź kiedyś i na spokojnie zastanów się, jakie zachowania Twojego dziecka w ciągu całego dnia, są przez Ciebie wzmacnianie, jakie nie, a czego pomagasz mu unikać. Na przykład spokojna zabawa, brak kłótni z rodzeństwem, obowiązkowość, utrzymywanie porządku – może warto zauważyć te zachowania, których nie zauważamy, bo wydają się oczywiste.

Oczywiście nie jest tak, jak pisał Watson – dziecko nie staje się określonym dorosłym tylko dlatego, że rodzice czy wychowawcy wzmacniali określone zachowania, a innych nie. Dużo zależy temperamentu z jakim się rodzi, ale też tego jak postrzega własne działanie. Był taki psycholog, którego lubię bardziej niż pana Watsona, a nazywał się Albert Bandura. Wraz ze współpracownikami jest twórcą teorii społecznego uczenia się, zakładającej większy udział procesów poznawczych niż czysty behawioryzm. Ludzie uczą się przez konsekwencje swoich działań. Obserwując świat, tworzą pewne założenia co do tego, jak on działa. Wypróbowują różne, także złożone zachowania, a następnie wyciągają z nich wnioski i zmieniają je, lub powtarzają. I każdy, kto obserwował kilkuletnie dziecko podczas zabawy, właśnie to widzi. Taka zabawa to ciągły eksperyment i obserwacja zależności rządzących światem. Teoria społecznego uczenia się zakłada również, że istnieje MODELOWANIE. Mały człowiek obserwuje innych, oraz skutki ich zachowań. Jeśli w moim domu rodzinnym w sobotę musiało być wszystko posprzątane, to ja teraz jeśli w sobotę wieczorem mam nieodkurzone, odczuwam dyskomfort.** Oczywiście nie każdy będzie dla dziecka na tyle ważny aby stać się jego modelem. Ale rodzice są. Stąd prosty wniosek – zachowuj się tak, jakbyś chciała aby Twoje dziecko się zachowywało. To nie przypadek, że dzieci palaczy w okresie dojrzewania częściej sięgają po papierosy, niż dzieci osób niepalących. Dlatego podczas terapii z dzieckiem zdarza mi się robić dziwne rzeczy – wytupuję złość, ćwiczę relaksację oddechową, napinam mięśnie chodząc jak robot…Także dlatego, zdarza nam się z mężem jeść lody i inne niezdrowe rzeczy kiedy dzieci śpią (żeby nie być złym modelem), a wiem że jako rodzice nie jesteśmy w tym sami.

Jednak ani modelowanie, ani warunkowanie nie wyjaśniają do końca tego jak uczy się człowiek. Człowiek jest bowiem wspaniałą istotą, o wiele bardziej skomplikowaną niż najbardziej skomplikowane teorie psychologiczne. Czasami dzieci i dorośli uczą się czegoś spontanicznie. Tak po prostu. Mnóstwo zachowań wypływa z wewnętrznej potrzeby, ludzkiej kreatywności i potencjału. Jakoś ten nasz praprzodek zszedł z drzewa, a potem rozpalił ogień, nikt mu tego nie zamodelował, ani nie wzmocnił skoro był pierwszy. I właśnie te spontaniczne, twórcze zachowania często popychają świat do przodu.

Photo by Daniel Cheung on Unsplash

*Oczywiście najlepiej by było, gdyby zadań domowych nie było tak dużo, zwłaszcza że dużo badań, w tym polskiego Instytutu Badań Edukacyjnych wskazuje na to, że więcej zadań wcale nie zwiększa efektywności kształcenia. Na przykład w takie Finlandii uczniowe poświęcają na zadania domowe 2 godziny tygodniowo, a uczniowie uzyskują najwyższy wynik w testach PISA.

** Tak jest 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *